Hobbit

Hobbit i Wszystko po od Sławy po Stos

Hobbit był dla J.R.R. Tolkiena pierwszym krokiem do sławy, rozpoznawalności, bogactwa i? Hejtu, nienawiści, depresji a nawet i stosu…

Co więc tak naprawdę wydarzyło się po jego publikacji?

Wszystko zaczęło się jak każda piękna historia. Po publikacji Hobbita Tolkien stał się rozpoznawalny i niezależny finansowo a wręcz można powiedzieć, że bardzo bogaty. Jednocześnie po jego publikacji zaczęto wywierać na nim ogromną presję.

Wymagania czytelników

Gdy czytamy Władcę Pierścieni wydaje to nam się oczywiste i naturalne jednak dla J.R.R. Tolkiena wcale tak nie było. Władca Pierścieni był tak naprawdę wymuszony na nim a on sam w ogóle nie miał na niego pomysłu. 15 października 1937 roku Stanley Unwin w swoim liście do niego zaczął namawiać Tolkiena do napisania kolejnej książki o Hobbitach. Ponieważ sam Hobbit wyprzedał się już w trzy tygodnie po jego publikacji.

W odpowiedzi 16 października 1937 roku J.R.R. Tolkien odpisał Stanleyowi:

Nie mam nic więcej do powiedzenia na temat hobbitów. Historia o Panie Bagginsie została w pełni opowiedziana. Jednak skoro tak uważasz rozpocznę proces myślenia i spróbuję wymyślić temat zaczerpnięty z Hobbita aby, można było nowe dzieło potraktować w podobnym stylu i dla podobnej publiczności.

Okazało się, że czytelnicy nie tylko zaczęli domagać się więcej, ale dokładnie podrzucać Tolkienowi tematy. Mieli oni konkretne wymagania, które wątki mają być rozwinięte.

Córka J.R.R. Tolkiena chciała więcej usłyszeć o rodzinie Tooków. Kolejny czytelnik wyraził pragnienie rozwinięcia postaci Gandalfa i Saurona.

Presja

Presja zaczynała być coraz większa tym bardziej, że nie podobało się Tolkienowi czego wymagają od niego czytelnicy. Kompletnie nie miał na to pomysłu a podrzucane przez czytelników tematy wydawały mu się zbyt mroczne. Jednocześnie J.R.R. Tolkien miał problemy finansowe a napisanie kolejnej książki wydawało mu się najlepszą możliwością ich rozwiązania.

Mimo tych wszystkich obaw i braku weny w 1937 roku J.R.R. Tolkien napisał do Charlesa Furtha:

Napisałem pierwszy rozdział nowej opowieści o Hobbitach – Długo oczekiwana impreza’. (Pierwszy rozdział 'Władcy Pierścieni’).

Wydawać się mogło, że teraz już pójdzie z górki, ale nie.

Fani

Gdy tylko fani dowiedzieli się, że J.R.R. Tolkien rozpoczął prace nad nowym dziełem listów od fanów było coraz więcej. Początkowo Tolkien starał się na każdy list odpowiadać osobiście. Jednak doszedł on do momentu kiedy to musiał zatrudnić sekretarkę. To jednak nie wystarczyło i w końcu pozwolił swojemu wydawcy na wysyłanie listów seryjnych.

Listy były jednak najmniejszym problemem. Telefony od amerykańskich fanów – często w środku nocy oraz nieproszeni goście skłoniły Tolkiena do usunięcia jego danych z książki telefonicznej. (tak kiedyś było coś takiego jak książka telefoniczna)

Ponadto im bardziej Tolkien zagłębiał się we Władcę Pierścieni tym więcej błędów dostrzegał w Hobbicie przez co pisząc Władcę Pierścieni jednocześnie pisał nowe wydanie Hobbita poprawiając błędy.

Depresja?

Presja wywierana przez czytelników i wydawnictwo, pisanie Władcy Pierścieni i jednoczesne poprawianie Hobbita oraz 'upierdliwi’ fani bardzo wpłynęli na stan psychiczny Tolkiena. Przestał on sobie z tym wszystkim radzić i pogrążał się w depresji (chociaż kiedyś nie było to tak powszechnym określeniem jak teraz).

J.R.R. Tolkien w jednym ze swoich listów w 1961 roku do swojej ciotki Jane wyraził, że bardzo zawiódł się sam na sobie. Uznał on, że ton Hobbita jest dla niego 'poniżający’ ponieważ według niego został on napisany w stylu, który obecnie uznałby, za zły.

J.R.R. Tolkiena zaczęło dopadać poczucie beznadziejności do tego stopnia, że sam uznał, że Hobbit to najgorsza opowieść, jaką mógł opowiedzieć swoim dzieciom a krytycy go nie wspierali.

Krytycy zaczęli komentować, że narracja Tolkiena jest 'słaba i nie spójna’ a ta niby, bajka dla dzieci za bardzo nawiązuje do polityki i wojny.

Hobbit dzieło szatana

Wraz z popularnością rośnie zainteresowanie, a to zainteresowanie nie zawsze jest pozytywne. Przyszedł czas (na szczęście Tolkien tego nie dożył) kiedy Hobbitem zainteresowali się fanatycy chrześcijańscy. Przyszedł czas kiedy uznano Hobbita za dzieło szatana.

Tak jak my się teraz radujemy tą wspaniałą lekturą, a nawet obchodzimy dzień czytania Tolkiena tak kiedyś była to najczęściej banowana książka na świecie.

Chyba najbardziej paradoksalny jest fakt, że pomimo iż J.R.R. Tolkien był zagorzałym katolikiem, to właśnie w chrześcijańskich społecznościach książkę tą uznawano za dzieło szatana.

Na pierwszy rzut oka mogłoby, się wydawać, że po prostu gdzieś tam na świecie dawno, dawno temu pojawiła się jakaś mała 'popierdzielona’ społeczność, która dostrzegła w tych książkach coś, co im się nie spodobało i uznali te książki za satanistyczne. Otóż nie. Tak jak Dzień Czytania Tolkiena jest na skalę światową tak i piętnowanie tych książek jest na skalę światową. Co ciekawe daty są przerażające. Wydaje się, że lata 2000 to cywilizowany okres a USA, Australia i Wielka Brytania to kraje pierwszego świata.

USA

Zaskakujące, ale w tak cywilizowanym kraju jak USA istniały stany, w których czytanie Władcy Pierścieni i Hobbita było zakazane, ponieważ uważano tę książkę za satanistyczną. Można sobie pomyśleć, że po prostu zwyczajnie niektóre stany potrzebowały więcej czasu na rozwój/przekonanie się. Trudniej jednak uzasadnić fakt, że mamy 2023 rok a takie stany nadal istnieją!

Australia

Australia zawsze była najbardziej surowym państwem w przypadku cenzury literackiej. To, co różniło zakaz w USA od zakazu w Australii to surowość. W USA czytanie Tolkiena przejawiało się jedynie krzywym spojrzeniem reszty społeczności i myślenie typu 'on czyta Tolkienia, a to grzesznik’. Natomiast w Australii całkowicie wycofano Hobbita i Władce Pierścieni. Książki te były zakazane nie tylko w bibliotekach jak i szkołach, ale również w komercjalnych księgarniach.

Chrześcijańskie społeczności

Najbardziej paradoksalną rzeczą w banowaniu twórczości Tolkiena jest fakt, że Tolkien był 'wręcz’ zawziętym katolikiem. Jednak miejsca, gdzie najczęściej jego książki były i nadal są banowane to właśnie chrześcijańskie społeczności. Zazwyczaj uzasadnia się to, że czary i magiczne stworzenia to wytwór szatana. W niektórych społecznościach zakazy te dotyczą wszystkich członków społeczności, a w innych dotyczy to tylko dzieci. Najczęściej podawanym argumentem jest to, że dzieci nie powinny czytać o rzekomo 'absurdalnych’ opowieściach i dziwnych istotach. Uważa się, że jest to złe dla młodych umysłów, a przemoc ukazana w książkach Tolkiena może sprawić, że dziecko zejdzie na złą drogę.

Najpopularniejszym powodem cenzurowania dzieł Tolkiena jest to, że niektórzy uważają tę historię za 'niereligijną’. Jest to największy paradoks, gdyż wszyscy wiemy, że Tolkien był pobożnym katolikiem i wieloletnim przyjacielem chrześcijańskiego pisarza fantasy C.S. Lewisa. W jednym z listów Tolkiena do Lewisa można znaleźć słowa Tolkiena świadczące o tym, że stworzenie Hobbita i Władcy Pierścieni było dziełem fundamentalnie religijnym i chrześcijańskim. Zapewne sami przyznacie, że nie jest potrzebna wypowiedź, Tolkiena, gdyż w całej jego twórczości bardzo łatwo znaleźć odzwierciedlenie motywów i podtekstów chrześcijańskich. Tolkien sam przyznawał, że chce stworzyć świat, który będzie odzwierciedlał poglądy chrześcijańskie i włączał podstawowe elementy chrześcijaństwa do świata fikcji.

Duże organizacje

Nie na małych stanach USA się kończy. Szokujące, ale nawet tak potężne organizacje jak American Library Association’s zbanowała Hobbita i Władcę Pierścieni i zakazała upubliczniania ich w szkołach i bibliotekach.

Nie tak dawno temu jakby, mogło się wydawać…

To, co mnie najbardziej fascynuje w całej tej historii banowania książek Tolkiena to czas. Wydawać by, się mogło, że takie rzeczy miały miejsce dawno, dawno temu. Błąd. Sama nie potrafię tego zrozumieć, ale niby, już w cywilizowanym okresie takim jak 2001 rok nadal całkiem hardcorowo podchodziło się do twórczości Tolkiena. Najlepszym takim przykładem jest 2001 rok kiedy to w Alamagordo w stanie Nowy Meksyk, chrześcijańska społeczność zbuntowała się, jasno wyrażając swoje przekonania o dziele szatana, czyli książkach Tolkiena.

Rezultatem tego buntu było zebranie wszystkich książek Tolkiena z publicznych szkół i bibliotek. Kolejno książki te publicznie palono niczym wiedźmę na stosie. Hah nawet zrobiono z tego 'uroczystość’ gdzie każdy członek społeczności mógł brać udział w tym wydarzeniu. Nie wiem jak dla was, ale dla mnie jest to szokujące. Mnie takie zachowanie kojarzy się z jakimiś dawnymi obrzędami. Na przykład kiedy to paliło się na stosie ludzi takich jak ja chorujących na padaczkę, bo uważano ich za opętanych. W życiu bym nie uwierzyła, że miało to miejsce w 2001 roku!

Zasłoń oczy

Chyba wszyscy znamy ten tekst, który usłyszeliśmy w dzieciństwie, od mamy czy taty oglądając jakiś film. Jak się okazuje, nie tylko na książkach się kończy. Skoro mamy książki to czemu byśmy mieli się nie doczepić do ich ekranizacji?

No właśnie kolejna potężną organizacją, jaka wzięła udział w piętnowaniu świata Tolkiena było National Health Service. Brytyjski odpowiednik NFZ opublikował statystyki mówiące, że po premierze Władcy Pierścieni i Hobbita o 40% więcej dzieci zaczęło palić papierosy. Nakłaniano rodziców do tego, aby, nie pozwalali dzieciom oglądać Władcy Pierścieni i Hobbita. Uzasadniano to faktem, że film ten promuje palenie tytoniu jako coś fajnego.

Wiem, co sobie teraz pomyślicie. Pewnie coś na zasadzie – 'nie no robisz sobie jaja’. Niestety nie w internecie można znaleźć wypowiedź Russ Moody z Plymouth Stop Smoking Service. Gdzie publicznie przyznał on, że filmy takie jak Władca Pierścieni i Hobbit wywierają na dzieciach presję, nakłaniając ich do palenia.

Okazuje się, że wcale nie mamy tego z głowy. Do tej pory istnieją kraje gdzie Hobbita zwyczajnie się pali.

Czy to dało się przewidzieć?

Okazuje się, że tak. W jednym z listów Richard Hughes napisał do Stanleya Unwina list w którym zwraca uwagę na to, że widzi w Hobbicie jeden problem…

Widzę tylko jeden problem, a mianowicie, że wielu rodziców może się obawiać, iż niektóre fragmenty są zbyt przerażające aby, czytać je dziecią na dobranoc. – Richard Hughes

Jak się po latach okazało była to całkiem słuszna uwaga. Jednak Stanley Unwin się tym nie przejął argumentując, że jego dziesięcioletni syn przeczytał Hobbita i chętnie do niego wraca. Zignorowano uwagę Richarda i J.R.R. Tolkien podjął się pisania jeszcze mroczniejszej książki którą był Władca Pierścieni. Jednak cały czas miał na uwadze słowa Richarda i w wielu wątkach złagodził tekst nie wydawał się tak mroczny. Mimo to jak widać dzieła J.R.R. Tolkiena uznano za dzieła szatana.

Subskrybuj!

Czy wiesz, że nie subskrybując Middle-Earth Geek masz dostęp TYLKO do tych artykułów, które zostały udostępnione za darmo? Subskrybenci zaś mają od ręki dostęp do ponad 150 artykułów PREMIUM. A ponadto możliwość zamawiania artykułów na wybrany temat i dostęp do prywatnej grupy Rodziny Middle-Earth Geeków i Biblioteki Middle-Earth Geeka w której znajdziesz filmy i soundtracki do pobrania.

A to wszystko za jedyne 00,99 GBP

Subskrybując Middle-Earth Geek nie tylko okazujesz mi swoje wsparcie, ale i masz realny wkład w rozwój strony. Tak więc nie czekaj wejdź na FACEBOOK zasubskrybuj i otrzymaj swój Kod Subskrybenta już dziś!

Hobbit

Translate »